USG

O co w tym chodzi?

Chodzi o to, że niedawno pojechałem na fenomenalny kurs USG w Medycynie Rodzinnej – Szkoła Dolnośląska”.

Genialna sprawa – jedziesz na weekend do Mieroszowa, pod Wałbrzychem (nie musisz brać urlopu), uczą Cię intensywnie, wracasz do siebie i.. Dostajesz klawy aparat USG do dyspozycji na dwa tygodnie żeby narobić tyle badań ile wlezie. Potem wracasz na egzamin – zdajesz. Jak nie zdasz to wstyd! A jak zdasz – dostajesz opcję zakupu tego samego aparatu USG za bardzo, bardzo przyzwoite pieniądze. Dość powiedzieć, że oszczędzasz równowartość około-średniej klasy samochodu.

No i teraz zamęczam siebie i wszystkich dookoła badaniami USG jamy brzucha chcąc się przygotować do egzaminu.

Żeby nieco sobie ulżyć mentalnie – przelewam swoje rozterki i przemyślenia na blogowy papier.

Nie wiem, kto chce to czytać – wiem, że mi pomaga i liczę, że jak już będą topowym ultrasonografistą to z chęcią przeczytam, co napisałem wcześniej.